wtorek, 24 sierpnia 2010

Już za rok wakacje...

Dwa tygodnie w drodze do Sieny i z powrotem zakończyły się już chwilę temu, ale tyle jest spraw na mojej biednej małej głowie (sesja, sesja, sesja), że nie było czasu na porządny wpis.

Szczerze mówiąc Siena jako taka bardzo mnie rozczarowała: potężne tłumy tłustych amerykańskich turystów przewalające się wszystkimi głównymi szlakami komunikacyjnymi i zapełniające każdy mniej historyczno-sztuczny przybytek, niesłychanie drogie mało-włoskie jedzenie, upał i potworny zaduch (no dobra, wiem, wiem - to Włochy, więc powinnam się była spodziewać gorąca, ale tam naprawdę był zaduch). Spędziliśmy tam trzy dni i to było za dużo. Na szczęście, najważniejsze było to, co po drodze :) Więc po pierwsze kilka miejscowości na północy Włoch, a spośród nich Venzone - położone u podnóża Alp, które 1976 zostało niemal doszczętnie zniszczone przez trzęsienie ziemi. Miasto zostało później odbudowane tak, aby w jak największym stopniu zachowało swój charakter sprzed katastrofy, lecz pozostawiono wiele punktów, które przypominają o tamtym wydarzeniu: tuż za główną bramą znajdują się ruiny kościoła, w domach i kamienicach odbudowanych z tego, co pozostało po ich poprzednikach, kamienne części portali  czy obramowań okiennych zachowały numerację, pomocną w rekonstrukcji a w katedrze i murach obronnych bardzo wyraźnie zaznaczono granice pomiędzy poziomem murów, które przetrwały trzęsienie i tych zrekonstruowanych. W samej katedrze zachowała się spora część ścian, jednak większość z nich była mocno pochylona - nie prostowano ich jednak, a jedynie nadbudowano tak, aby przywrócić pierwotny kształt bryły, ale zachować ten wyraźny ślad katastrofy, więc miejscami pierwotne mury jakby wysuwają się spod prostych ścian lub wsuwają się pod nie. Trudno to uchwycić na zdjęciach, lecz wewnątrz ma się wrażenie, że katedra właśnie zaczyna się rozpadać.



Następnie pojechaliśmy do Gemony i do twierdzy w Osoppo, która stanowiła punkt zaporowy na wejściu do północnych Włoch: położona na mocno ufortyfikowanym wzniesieniu pozwalała kontrolować przejście przez Alpy na długo przed naszą erą. Na terenie wokół fortecy prowadzone są wykopaliska archeologiczne, które ujawniły ślady budowli obronnych, domów i pomieszczeń rzemieślniczych. Tuż przy parkingu stoi szkielet barokowego kościoła, pod którym odkryte zostały fundamenty budowli sakralnych z IV i VI wieku oraz z czasów Longobardów.


Sama twierdza w 611 roku posłużyła Longobardom do obrony przed Awarami, następnie zajęli ją Wenecjanie i wraz okolicznymi terytoriami przekazali pewnej możnej rodzinie (Savorgnano), która wspomogła ich w podbiciu regionu Friuli i rezydowała tam od XIV do początków XVI wieku. Obecne fortyfikacje pochodzą z XIX wieku i były wykorzystane m.in. podczas walk o zjednoczenie i niepodległość Włoch - Friulańczycy zabarykadowawszy się w twierdzy, bronili się w niej przez kilka miesięcy, ogłaszając akces Friulu (będącego wówczas terytorium austriackim) do Italii.


Ponieważ zbliża się kolacja, ale chciałabym, żeby coś się już pojawiło, wrzucam niedokończony wpis z obietnicą rozbudowania. Zapowiadam też, że z relacjami z podróży związany będzie konkurs z drobnymi nagrodami i zachęcam do śledzenia nowinek :)

A przede wszystkim witam Was wszystkie (wszystkich?) bardzo ciepło i serdecznie :D

----------------------------------------------------------------------------

Miało być rozwinięcie i miał być konkurs - oto i one!
Miasto Venzone, jak każde miasto powstałe przed kilkoma wiekami, otoczone było obronnymi murami i fosą. Poniższe zdjęcia przedstawiają właśnie odbudowane mury, byłą fosę i przedmurze.


A pytanie konkursowe brzmi tak:
Do czego służą okrągłe dziury widoczne na zdjęciach? :)
Przypominam, aby odpowiedzi NIE zostawiać w komentarzach pod postem, lecz wysłać na adres wombart.skrzynka@gmail.com.
Powodzenia!

Brak komentarzy:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...