wtorek, 5 kwietnia 2011

Wzory estońskie po polsku // Moja pierwsza publikacja

Ostatnio jest świetny czas. Najpierw o tym, co was interesuje najbardziej, czyli o drutowaniu. Być może niektóre z was zauważyły, że wczoraj pojawiły się u mnie dwa nowe tłumaczenia. Są to wzory estońskie, opracowane przez Olgę Jasnovidovą w ramach projektu odnowy i popularyzacji dziergania tradycyjnych estońskich koronek i ażurów. Projekt nosi tytuł New Lace - Old Traditions, więcej na jego temat przeczytacie na blogu Olgi i Liiny, które wymyśliły i realizują to przedsięwzięcie: newlace.blogspot.com. Ich wzory można ściągnąć za darmo z Ravelry w wersji angielskiej, a od wczoraj dwa również w wersji polskiej :) Oto one:

Little Daisies - czyli w tłumaczeniu Małe stokrotki

 


Flower field - czyli w tłumaczeniu Pole kwiatów



Dziewczyny zaproponowały mi przetłumaczenie wszystkich wzorów oraz instrukcji korzystania ze schematów, więc możecie być pewne coraz bogatszej oferty :). Wiem, że do tej pory mnóstwo dziewiarek z powodzeniem korzystało z wzorów zamieszczonych w książkach Knitted Lace of Estonia oraz Haapsalu Sal, pomimo tego, że nie są po polsku, myślę jednak, że polskie tłumaczenia mogą być dla wielu wygodniejsze, a przynajmniej pomocne. No i, korzystastając z nich nie naruszamy niczyich praw autorskich. Jeśli zatem macie ochotę na estoński szal lub chustę, zapraszam do pobrania  zamieszczonych tu przekładów.

---

A teraz się pochwalę: wczoraj dostałam do ręki moją pierwszą papierową publikację. Wygląda tak:


Jest to broszura dedykowana głównie studentom pierwszego roku polonistyki. Ma na celu zapobieganie plagiatom, które w ostatnim czasie stały się plagą naszego (i nie tylko naszego) wydziału. Po ubiegłorocznej aferze plagiatowej dotyczącej naszych studentów, która ostatecznie oparła się o Uczelnianą Komisję Dyscyplinarną, wspólnie ze znajomym z wydziałówki postanowiliśmy podjąć działania prewencyjne. Nasze zdanie w tej kwestii jest jasne: przywłaszczenie sobie czyjejś własności intelektuacnej jest kradzieżą. Nie mieliśmy co do tego wątpliwości. Wyszliśmy jednak z założenia, że zamiast karać studentów za plagiat (czego chciała część pracowników), należy przeciwdziałać tego rodzaju praktykom. Przemawia za tym kilka rzeczy:
  • wielu studentów (czy w ogóle wiele osób) nie zdaje sobie sprawy z tego, czym jest plagiat,
  • jeszcze więcej osób nie wie, jak skorzystać z czyjegoś dorobku, nie popełniając plagiatu,
  • w społeczeństwie panuje swoiste przyzwolenie na takie działania i często osoby, które skutecznie "kombinują" są z siebie dumne, a nawet cieszą się swego rodzaju estymą.
Dlatego stwierdziliśmy, że trzeba zacząć od uświadomienia studentów i uwrażliwienia ich na ten problem oraz dać im narzędzie, dzięki któremu będą mogli go uniknąć. Naszą inicjatywę poparł nasz dziekan, który współfinansował wydanie broszury; udało nam się nawiązać kontakt z jednym z najlepszych specjalistów od prawa autorskiego w Polsce, z którym konsultowaliśmy publikację, nasza przewodnicząca wydziałówki uzyskała dodatkowe finansowanie z uczelnianego Samorządu i załatwiła druk, a na koniec znaleźliśmy świetnego edytora, który poskładał tekst i zaprojektował okładkę. Dzięki tym wszystkim osobom wczoraj światło dzienne ujrzała moja (nasza) pierwsza publikacja :). Mam nadzieję, że będzie skutecznie spełniać swoje zadanie. W tym tygodniu dostaną ją wszyscy pierwszoroczniacy, a plan na przyszłe lata przewiduje rokroczny dodruk i zaopatrzenie w broszurę każdego studenta pierwszego roku wchodzącego w progi naszego wydziału.
No, chyba mogę być z siebie dumna :)

---

Malaala i anda480, dzięki za komplementa :)

kachazet, mnie się kurs przedłużał, bo ciągle brakowało mi czasu i nie mogłam wyjeździć wszystkich jazd, a przerwy między nimi wynosiły czasami po 2-3 miesiące. Teraz znowu mi się odwleka, bo się rozchorowałam i zamiast zapisać się na egzamin, siedzę w domu i smarkam. Po ostatniej jeździe czułam się zupełnie przygotowana do egzaminu, tak zresztą twierdził też mój super-instruktor, i byłam sobie w takim dobrym nastroju aż do soboty, kiedy wsiadłam do naszego nowego samochodu, który ma dłuuuugą dupkę i nie mogłam nim zaparkować tyłem... Tak mnie to ubodło, że zupełnie w siebie zwątpiłam i chyba wiem, o czym mówisz. Na szczęście wszyscy znajomi mnie teraz pocieszają, że każdy tak ma, jak się przesiądzie z żuczka na kombiaka, więc powoli wracam do siebie :)

8 komentarzy:

wiewiórka pisze...

Jaki świetny pomysł z tymi tłumaczeniami wzorów. Należę do tej grupy osób, o których wspominasz - zawsze podziwiałam wzory estońskie, ale ich angielskie (nie mówiąc już o oryginalnych) opisy odstraszały mnie skutecznie. Teraz będę mogła pokusić się o wydłubanie jakiegoś pięknego szala - dziękuję :)

Gratuluję pierwszej publikacji. Myślę, że jest bardzo potrzebna i to wspaniałe, że wpadłaś na pomysł stworzenia takiej broszury. Problem plagiatów to plaga nie tylko humanistycznych uczelni, ale technicznych też, więc Twoja praca jest jak najbardziej potrzebna.
Raz jeszcze gratuluję :)

pozdrawiam :)

malaala pisze...

No na polonistyce to raczej ważne :)Za to jak ja sobie moją pracę magisterską przypomnę ....i jej proces powstawania , no cóż plagiat to może nie był ale powiedzmy,że bardzo się wzorowałam cudzą pracą.Ale to troszkę co innego , bo na polonistce to chyba bardziej twórczo musi być :)Tak naprawdę to ciężko stwierdzić kiedy się przekracza granicę cytowania a zwykłego spisywania!!!Tak,że idea bardzo szczytna i przydatna !!!
A te wzorki są świetne!!!

anust pisze...

No to pieknie Kaju, jestem z Ciebie dumna:)))

kachazet pisze...

wzorki cieszą oczy :)
Do broszurki szeroko się uśmiecham, zwłaszcza na myśl o mojej pierwszej pracy rocznej (o Wespazjanie Kochowskim, który śni mi się w koszmarach do dziś...). Pomysł takiej publikacji niezwykle trafiony, jak mogę wykorzeniam plagiatowanie już w podstawówce. Efekty są baardzo różne.

Anonimowy pisze...

Kaju- bardzo dziękuję za te wzory! Wydrukowane już sobie czekają "na potem".
Z niecierpliwością czekam na następne.
Pozdrawiam gorąco, Beata

pierdruty pisze...

Tylko dziękować!
I gratulować :)

asi pisze...

Dzięki za wzory, pomysł baaardzo przydatny. Chciałabym wykorzystać Twoje zdjęcia na swoim blogu - mogę?
http://przyjazneporty.blogspot.com/

ingie pisze...

Ja w sprawie broszurki, która wpadła mi w ręce wczoraj na opcji z książkoróbstwa. (Gdzie przedmiotem dyskusji stał się tytuł, sugerujący przy alternatywnym odczytaniu, że autorzy będą radzić, jak się od pisania wymigać ;))
Pomysł popieram, zresztą sama w RSS param się cały czas pisaniem instruktaży wszelakiego rodzaju dla moich studentów (pozdrowienia znad szkolenia o strukturach SSUJ...). Konsultacja z prof. Markiewiczem - bomba.
Natomiast edytora, który się tym zajął (mam przeczucie, że choć nie podpisał się nazwiskiem, wiem, któż to) - rozstrzelać. Dla przykładu. Kto to widział, żeby na drugim roku studiów w raptem ilo? szesnastostronicowej? książeczce nasadzić tyle edytorskich byków...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...