środa, 7 grudnia 2011

Spot promujący Warszawę - update z właściwym filmem

O tym jest dzisiaj głośno! I dobrze, bo osoby, które są odpowiedzialne za tę padakę powinny dostać po garach. Chodzi o nowy spot, który ma promować Warszawę jako miasto-gospodarza w trakcie Euro 2012. Efekty specjalne, operowanie kamerą w stylu filmów z Bondem oraz powiewająca włosem blondynka i sportsmen z brzuchem -- to połączenie okazało się kompletną klapą, z której śmieje się teraz cała polska publiczność. Niestety, już wkrótce przestaniemy się śmiać, a zaczniemy się wstydzić, ponieważ spot będzie emitowany w całej Unii Europejskiej.

Co takiego sprawia, że film, który kosztował 500 tys. zł jest porażką? Po kolei. Najpierw prezentacja:
update: poprzednio Gazeta wrzuciła mi zły link. No, to idzie z YouTube'a



  1. Pierwsza rzecz, na którą zwróciła uwagę opinia publiczna, to przesycony seksualnym podtekstem przekaz spotu. Fabuła filmu jest prosta: mężczyzna, zauważywszy uprawiającą jogging kobietę, zaczyna ją gonić. I goni ją tak przez całą Warszawę, aż w końcu okazuje się, że pora skończyć poranny pościg, ponieważ zbliża się godzina spotkania biznesowego. Na spotkaniu pojawia się -- jakżeby inaczej -- ta sama blondynka z długim włosem, tym razem jednak ubrana w super-obcisłą czerwoną mini.

    Jak ten wątek komentują widzowie? Cytuję moje ulubione: "Brawo! Promujmy Polskę jako miejsce turystyki seksualnej!" oraz "Przed naszym zboczeńcem skoczysz nawet z mostu!"
    Według mnie to podsumowuje ten punkt. Chociaż nie. Podsumowaniem jest jedna z przeróbek spotu:



  2. Recz druga, to pojawiające się w różnych ujęciach w spocie loga i nazwy konkretnych firm. W przypadku zamierzonego działania taki zabieg nazywa się lokowaniem (ang. product placement) i służy celom reklamowym, lecz na takich spotach jak warszawski wszystkie tego rodzaju elementy powinny zostać usunięte w procesie postprodukcji. Dodatkowo, za lokowanie produktu właściciel marki płaci -- tak jak za każdą inną formę reklamy. Według specjalisty ds. reklamy wizualnej (wywiad dla którejś ze stacji radiowych) lokowanie w takim spocie, jak ten promujący Warszawę, jest warte od kilkudziesięciu tysięcy złotych w górę, ponieważ zasięg tego filmiku jest ogromny: teraz ogólnopolski, a już wkrótce -- europejski. Czy warszawskie firmy dołożyły się do sfinansowania spotu? Zapytana o to urzędniczka z ekipy odpowiedzialnej za spot powtarzała w kółko, że ze strony Urzędu Miasta Warszawy pozostawienie log i nazw marek nie było działaniem komercyjnym. To oznacza, że padaczny film został w całości ufundowany z pieniędzy publicznych. Urzędniczka użyła jeszcze jednego, ciekawego argumentu: (wolny cytat) przecież wszyscy znamy miasto i wiemy gdzie jakie firmy się znajdują, ich banery i loga są normalnym widokiem w tych miejscach, więc ona nie widzi powodu, dla którego na ujęciach w spocie promocyjnym powinny zostać wymazane. No cóż...
  3. Trzeci wada spotu to brak neutralności płciowej. Co mam na myśli? Np. to, że na filmie facet jest szybszy, zręczniejszy i stać go na więcej niż kobietę: jeśli on wykona coś w rodzaju salta (bo salta sensu stricto taki grubas by nie zrobił), to ona co najwyżej przeskoczy przez barierkę (chociaż jest szczupła i wygląda na wysportowaną). Ale przede wszystkim -- przyjrzyjcie się dokładnie ostatniej scenie: laska w obcisłej czerwonej kiecce i facet, który lustruje ją wzrokiem od dołu do... no właściwie gdzieś do wysokości biustu, a potem wystawia ocenę. Kobieta jest tu sprowadzona do obiektu seksualnego. I chociaż w naszej na wskroś patriarchalnej kulturze taki obrazek jest zupełnie powszedni, w tym konkretnym filmie jest tak wyraźny, wręcz demonstracyjny, że zauważyła to prawie cała, nawet męska, publiczność.
  4. Kolejny minus -- motyw biegu, na którym oparta jest reklama, został ściągnięty ze spotów promujących Londyn jako gospodarza letnich igrzysk olimpijskich 2012. Szkoda tylko, że zrobiono to w tak kiepskim stylu. Film o Londynie jest wielowarstwowy, lekki i chwytliwy. Pokazuje miejsca charakterystyczne dla miasta (a nie katalog najnowszych budowli, jak w Warszawie). I nie dyskryminuje: angażuje kobiety, mężczyzn, dzieci, uwzględnia różnorodność rasową mieszkańców miasta (my mniejszości narodowe zamiatamy pod dywan), obecność osób starszych (u nas przecież nie ma ludzi po pięćdziesiątce, a takich, którzy przekroczyli 60 można znaleźć tylko na wykopaliskach archeologicznych), osoby niepełnosprawne (nooo, przecież ułomnych nie będziemy pokazywać, zresztą takich też nie mamy). W ogóle londyński spot oparty jest na ludziach -- pokazuje, że Londyn to miejsca, ale też mieszkańcy.
    Natomiast Warszawa ze spotu jest miastem ścian, dachów i stadionów. Zresztą, same oceńcie różnicę:

8 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Masz rację! Nie mogę wyjść z podziwu dla głupoty i ignorancji twórców filmiku i ich zleceniodawców. Spot jest żenujący i trąci plagiatem (Londyn). Według realizatorów nasza stolica to totalny chaos architektoniczny, w którym nie ma co zwiedzać, nie ma gdzie odpocząć i zjeść. Miasto pozbawione teatrów, opery, sal koncertowych (choćby międzynarodowy koncert Chopinowski (plus pomnik Chopina) itd, itp. Byle nie pokazany tak jak Kopernika, skandalicznie. Nie ma uczelni, choćby Uniwersytetu z atrakcją jaką jest jeden z największych i najpiękniejszych ogrodów na dachu Biblioteki Uniwersyteckiej, skąd można było pokazać panoramę Warszawy. Miasto niemal wymarłe, smutne, bez życia. Puste, bez środków komunikacji. Po którym można pobiegać jak po szczerym polu. Miasto bez znanych, rozpoznawalnych w świecie twarzy. W londyńskim filmiku pokazali się m.in. ludzie filmu. Jak widać my takich nie mamy. Można mnożyć kardynalne błędy, w wyniku których traci się ochotę na przyjazd do Warszawy. Filmik raczej odstręcza aniżeli zachęca. Wstyd.
No i scena końcowa o niedwuznacznym wydźwięku...- "Panowie, ale cizia!" Ale i wcześniej jest coś... strój biegacza. Jego pierwsza prezentacja w niewybredny sposób uwydatnia jego męskie walory mieszczące się w spodniach. Żenujące.
Cóż, jeśli nie ponosi się odpowiedzialności za społeczne pieniądze i mniema, że władza daje patent na mądrość, skutki są jakie są.
Smutne, wzbudza wściekłość.

Pozdrawiam
Maria z Wr.

AnnaElizabeth pisze...

Okropny spot. Bezguście, porażka w każdej sekundzie. Wszystko to co napisała moja poprzedniczka, to prawda.

Aurelia pisze...

Dziewczyny ,może nie rozumiecie przekazu...
Zboczeńcy są wśród nas, postawmy na sport.
Aby móc zwiać ,oczywiście...:)
Takie rozwarstwienie mózgu, widzę ostatnio, nie pierwszy raz.
Może powietrze niektórym szkodzi...

pimposhka pisze...

Poczatek jeszcze jakis byl (obejrzalam filmik po przeczytaniu Twojego postu wiec nie bylam juz obiektywna); na pierwszy rzut oka mialam wrazenie, ze ten Pan przyjechal do hotelu (Boze, co za product placement i glupawy komentarz pani z urzedu) z rodzina i zamiast wejsc za zona ktora ciagnela walizke on postanowil pobiec za pania biegaczka ;).
Im dalej w las tym wieksza zenada. Skandal!!!!!

Ale.... jak zobaczylam spot Londynu to normalnie mi sie lezka zakrecila w oku. A najbardziej rozbroila mnie Miss Moneypenny przynoszaca Rogerowi lunch. Uwielnbiam takie Angielskie poczucie humoru i 'puszczanie oczka' do widza. I masz racje, pokazane sa wszystkie grupy spoleczne i wiele, wiele symboli, chocby stewardessy BA :))) czy niedawno na nowo otwarty hotel Savoy (czy u nas kurde nie mozna by pokazac zamiast La Regina, np. Mariottu albo Brystolu? Te hotele maja dla nas duzo wieksze znaczenie).
Nie widzialam wczesniej tego filmiku, szkoda. Jest genialny.
No i co? I normalnie jest mi wstyd za warszawe a dumna jestem z Londynu. Kurde!!!! Ale zeby nie bylo tak totalnie negatywnie po stronie Polski to tutaj link do spota, ktory dla odminay bardzo mi sie podoba:
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=jXPeofkW-Pw

Nie jest idealny, rowniez traci nieco juz naduzytymi symbolami (zubr) ale... no mnie sie podoba.

tonka pisze...

Polski filmik prawie jak angielski,tylko że "prawie"robi WIELKĄ róznicę czyli miało być tak pięknie a wyszło jak zwykle.A swoja drogą spot angielski-rewelacja.

wilddzik pisze...

Podpisuję się pod wszystkim co napisałaś. No cóż - w Polsce rzeczywistość ciągle skrzeczy i będzie skrzeczeć, dopóki w państwowych instytucjach zatrudniani będą pociotkowie bez żadnych kwalifikacji, którzy nawet nie potrafią kulturalnie odebrać telefonu, tylko burczą pod nosem "halo" z wyczuwalną pretensją w głosie.

theli pisze...

Zaraz na początku, tuż przed biegiem, gdy facet patrzy na dziewczynę, zawsze mam wrażenie, ze zamieni się w wilka, a ona w Czerwonego Kapturka. Przyznajcie, że byłoby ciekawiej :)

A tak tylko jedna wielka żenada.

malaala pisze...

Mogłam w końcu obejrzeć te filmiki ,(a wcześniej ich nie widziałam )bo uaktualniłam Fleshplayera .No cóż mamy spotowe love story ;)
Spot Londynu jest świetny !!!!
A takiej Warszawy ja nie znam ;) niczym New York :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...