niedziela, 7 listopada 2010

Test kocich żwirków i sposób na piaskownicę w mieszkaniu

Myślę, że ten wpis może zainteresować dziewiarki posiadające koty.
Ponieważ mieszkam z dwojgiem kocierzów, którzy nie wychodzą z mieszkania, w naszej ludzkiej toalecie znajduje się również toaleta kocia - dość spora zamykana kuweta, postawiona w ustronnym miejscu. Jako ściółki w kuwecie od pewnego czasu używałam drewnianego żwirku Cat's Best Eco Plus, który można było bez obaw wyrzucać do toalety, co stanowiło duży komfort. Niestety ten żwirek nosił się obficie po mieszkaniu, które chociaż zamiatane codziennie było wieczną piaskownicą, nie wyłączając, niestety, łóżka. W końcu pomyślałam, że pewnie można ten problem jakoś rozwiązać i ruszyłam na kwerendę po internecie.
Pierwszą rzeczą, jaką znalazłam, były wycieraczki dla kotów :). W formie gumowej maty lub plastikowej podkładki, jest kilka modeli, właściwie wszystkie zbierają pozytywne recenzję. Ja zakupiłam taką i jestem bardzo zadowolona: podłoga w mieszkaniu przestała chrupać pod stopami i znikła konieczność codziennego wytrzepywania prześcieradła z drewnianych okruszków.
Drugą rzeczą, na którą wpadłam był test żwirków drewnianych. Zachęcona jego wynikami i opiniami internautów w wielu sklepach, zakupiłam wielką paczkę najdroższego żwirku Porta Pine (na szczęście na opłacalnej promocji), licząc na to, że jego jakość i wydajność zrekompensują cenę. Otóż niestety, oprócz bardzo przyjemnego zapachu sosny po otwarciu opakowania, żwirek okazał się dużym rozczarowaniem. Nie bardzo dużym, ale jednak. Najpierw przy nasypywaniu żwirku uniosła się chmura pyłu, potem bardzo szybko powrócił problem wszechobecnych drobinek, a co gorsza w łazience i w przedpokoju pojawił się zapach kociej kuwety... coś, z czym wcześniej nie miałam żadnego problemu. Zaczęliśmy sprzątać kuwetę cztery i więcej razy dziennie (wcześniej dwa to było optymalnie), żeby uniknąć gromadzenia się smrodliwych odpadów, a ostatecznie dokupiliśmy proszek pochłaniający zapachy. No, ale to nie jest to, czego by się oczekiwało po tak zachwalanym żwirku. Wygląda na to, że test przeprowadzony na wodzie i futrzanej podkładce nie jest szczególnie miarodajny.

Wnioski z tego eksperymentu są takie: wycieraczka przed kuwetę zostaje, natomiast Porta Pine będzie używany tylko końca jedynego zakupionego opakowania... niestety, wysoka wydajność tego żwirku nie ulega wątpliwości ;]

A przy okazji przypominam, że dzisiaj kończy się konkurs i jeszcze tylko przez 5 godzin czekam na maile z odpowiedziami na pytanie.



Elu, gdybym miała 20 kg włóczki, Twoje tempo i umiejętności, rzuciłabym studia i założyła zakład dziewiarski :). A potem wyjechała w długą podróż dookoła świata :D. Ale ponieważ nie mam żadnej z trzech powyższych rzeczy, muszę się zadowolić nowymi włóczkami. Jeśli chodzi o guziki, to wydały mi się tanie, bo w internecie wszystkie były znacznie droższe (zaznaczam, że szukałam koniecznie drewnianych).
No, i nadal nie dostałam od Ciebie listu z odpowiedzią ;>.

Agato, zawsze możesz go zaskoczyć włóczką dziecięcą - nie będzie się mógł wykręcić ;).

Anust, Kuba na razie nie chce ujawniać się w internecie, więc tylko tę brodę na razie można podziwiać ;). A tę Aztekę chyba rzeczywiście w końcu kupię, tak kusisz... :) Chociaż raczej nie w celu wyprodukowania czapki, bo w czapkach z zasady nie chodzę, a odkąd od wiosny mam grzywkę, to nawet nie bardzo mam możliwość założenia czegokolwiek na łepek, bo potem do końca dnia mam na czole przyklejone plaskate kosmyki. Za to jakiś szyjogrzejek lub kominek bym sobie wydziergała i może rękawki lub rękawiczki do kompletu, ale to chyba za dużo na jeden motek...

No i dzięki wam trzem za miłe słodkości i wyrazy podziwu :)

5 komentarzy:

tkaitka pisze...

Robisz wszystko we właściwej kolejności.Ja z wykształcenia jestem mgr ekonomii takiej od transportu samochodowego...Studia przede wszystkim.Zaczynałam je mając 27-28 lat, jakoś tak.Miło wspominam tamte czasy.A teraz to już tylko drutki zostały.
Chwila - do północy mam jeszcze parę godzin.I ciągle nie jestem pewna, czy w ogóle powinnam odpowiadać...

agata pisze...

och, jak te koty się kochają!
do Eli - Ty się nie zastanawiaj, tylko maila z odpowiedziami wysyłaj!!! ja ostatnio nawymyślałam straszne głupoty a teraz się cieszę :)

tkaitka pisze...

Kai, kochanie - strasznie mi przykro, ale wygrałaś u mnie tylko nagrodę pocieszenie, tj.czapkę-peruczkę. I to za długą o 2 cm...
To jeszcze trochę buziolków dosypię...tak na otarcie łez...

tkaitka pisze...

No popatrz! Ty w czapkach nie chodzisz, a tu na czapkę padło...Ale lipa...

tkaitka pisze...

Hej! Czy zapadłaś w sen zimowy? Czekam na Twój adres!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...