Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Angora de luxe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Angora de luxe. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 lipca 2011

Moja Semele // tłumaczenie

Najpierw informacja o tłumaczeniu, bo jak się domyślam, to interesuje was najbardziej ;). Otóż przy dobrych wiatrach polska wersja Semele ukaże się najprawdopodobniej w poniedziałek. Oznacza to, że tego dnia również nastąpi rozwiązanie Candy - wszystkim uczestniczkom przypominam, że abym mogła policzyć ich "lubię to!" na Facebooku pod postem ogłaszającym Candy, muszę je mieć w znajomych na tym portalu. Zatem zapraszam do polubienia womb.artu na przykład za pomocą panelu Fb po prawej stronie, a jeśli jest niewidoczny, to tutaj - każdej lubiącej wysyłam zaproszenie do znajomych, żeby móc ją rozpoznać w Candy i przyznać dodatkowy los.

---

No, to tyle o tłumaczeniu, teraz moja gotowa Semele :)
Myślę, że to będzie jeden z moich ulubionych projektów. Skończyłam ją kilka dni temu, ale do wczoraj pogoda nie sprzyjała zdjęciom. Dzisiaj mam ich już cały arsenał i to z modelką! Wzór jest dość prosty do wykonania, nawet jeśli na to nie wygląda: składa się z kilku sekwencji, które po paru powtórzeniach są łatwo przyswajalne. Jedna rzecz, jaką warto mieć przy tym projekcie, to waga kuchenna, która pozwoli oszacować ilość zużytej i pozostałej włóczki podczas dziergania, ponieważ dość kluczowym  momentem jest środek chusty - ja takiej wagi nie mam, co poskutkowało pruciem prawie gotowego szala do połowy, bo okazało się, że mogę zrobić dwa razy większy. Dla osób, które znają lub poznają sam wzór, kilka informacji technicznych: szal ma 213 cm długości i 51 cm szerokości, wymiary takie osiągnęłam powtarzając rzędy 25-48 (schemat 2) po pierwszej gęsto-poszerzanej sekwencji trzy razy z każdej strony szala odpowiednio dodając lub odejmując oczka, za to nie przerabiałam partii bez dodawania oczek, dzięki czemu szal ma nieco trójkątny kształt. Włóczka to Angora de Luxe (kolor 3864) przerabiana na drutach nr 4. Więcej spostrzeżeń na temat samego wzoru i pracy z nim napiszę w poście oznajmiającym ukazanie się tłumaczenia, postaram się wówczas opublikować również kilka filmików instruktażowych. A teraz już przejdę do samej chusty :)







Tak, wiem, że na każdym zdjęciu (i w tym i w poprzednich postach) chusta ma inny kolor. Na żadnym zdjęciu nie odbiega on jednak od prawdziwego - on po prostu jest inny za każdym razem, kiedy patrzę ;). Na zdjęciach nitki jeszcze nie pochowane, ale to już wkrótce. Chociaż planowałam tę Semele dla siebie, chusta prawdopodobnie zostanie prezentem. Na szczęście mam jeszcze jeden motek tej włóczki ;)

---

Odpowiednik

minimyszo, wcale nie straszny ;) mam nadzieję, że instrukcję się przydadzą!

niedziela, 6 czerwca 2010

Gotowa chusta na Dzień Matki, tylko trochę poniewczasie ;)




No, wreszcie udało mi się ją dokonać. Już myślałam, że ten motek nie ma końca...Dumna jestem  z siebie, nie ma co. Dane techniczne: 1 (słownie: jeden) motek Angory de Luxe  w kolorze chmury burzowej (nr 3864), którego zdjęcia oczywiście zupełnie nie oddają. Może trochę to z iskrzącymi kropelkami wody z rozpylacza przynajmniej mówi trochę to, co mam na myśli :). Kiedy ją zamawiałam w e-dziewiarce, wydawało mi się, że kolor jest nieco bardziej dżinsowy, więc kiedy włóczka przyszła, byłam trochę rozczarowana. Jednak, kiedy tak dwa mięciutkie moteczki (tak, tę upojną miękkość się widzi), leżały tak sobie na parapecie, kiedy usiłowałam zacząć pisać pracę, coraz bardziej mnie uwodziły, aż w końcu się w nich zakochałam. Całe szczęście drugi motek leży nienaruszony, bo mam dla niego kilka propozycji :).Druty KnitPro 4,5, rzeczywiście, jak pisze Anust - mogły być 5... No nic, następnym razem :).

Wzór - kombinacja z gazetek; zdjęcia są specjalnie tak zrobione, żeby nie było widać, że jeden pas wzoru wyszedł niesymetrycznie, bo nie umiem jeszcze wszystkiego dobrze policzyć - w każdym razie, jeśliby się nie czepiać, to chusta jest całkiem niczego sobie ;)
Wczoraj, zapomniawszy kluczy do domu i telefonu, siadłam sobie na ławeczce na alejkach nad Wilgą i tak sobie dziergałam, kiedy dosiadła się do mnie pewna pani i oglądając (podziwiając ;) sobie moją chustę, właśnie ściąganą z drutów, opowiadała, jak to ona też robi na drutach. W poniedziałek popołudniu być może pokaże mi, jak się robi szablony do swetrów :). Ten sposób umówienia się "jakby tu pani była w poniedziałek popołudniu, to bym pani pokazała..." niezmiernie mi się spodobał - przeniesienie w inną przestrzeń, gdzie czas mierzy się porami dnia. Hm, to zabrzmi dziwnie, ale poczułam się jak u siebie, jak w rodzinnej stronie, gdzie zamiast na zegarek patrzy się na słońce ;) Ach, jakież to... mmm... sentymentalne? Tak, tak... lubimy dzierganie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...