Pokazywanie postów oznaczonych etykietą West Highland Way. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą West Highland Way. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 sierpnia 2011

West Highland Way. Z dziennika podróży: pierwszy nocleg na dziko

THE WEST HIGHLAND WAY. A NOTE FROM THE TRAVEL LOG: OUR FIRST WILD CAMP


Tak wyglądała woda z czerwonego potoku.
This is what the water from the red broom
looked like.
Po 16 km marszu z Tyndrum, za Inveroran i Mostem Wiktorii, doszliśmy do Forest Lodge, leżącego na skraju lasu, na wejściu do którego stoi brama. Na bramie wywieszone są dwie informacje dla pieszych turystów: „Żadnych ognisk” i „Najbliższe pole namiotowe (brak infrastruktury) znajduje się w Kingshouse, 16 km stąd. W razie wątpliwości zawróć na ostatnie pole namiotowe przed Hotelem Inveroran.” Żadne powroty nie były nam w smak (to było ok. 2 km), więc postanowiliśmy iść dalej aż znajdziemy pierwsze miejsce na nocleg. Po kolejnych ~ 2 km znaleźliśmy ruiny jakiegoś domu, idealne miejsce na rozbicie namiotu i nawet rwący czerwony strumień obok, mieliśmy więc wszystko, czego było nam trzeba. Na dodatek, dzięki ruinom miejsce wyglądało nieco upiornie. Tutaj po raz drugi zrobiliśmy użytek z naszych super-czapek: midgesów było znacznie więcej niż w Beinglas i były znacznie bardziej wygłodniałe. Na szczęście, po zamknięciu w namiocie nawet te, które dostały się do środka były łagodne, dopóki zostawiło się je w spokoju.
Rano zebraliśmy się jak na nas dość wcześnie; zjedliśmy śniadanie i umyliśmy zęby w moskitierach. Mieliśmy szczęście, bo akurat nie padało, a słońce nie tylko suszyło nasz namiot, lecz także sprawiało, że znikały wszystkie krwiopijne midgesy.
Następnym punktem na mapie był Bá Bridge; znaleźliśmy tam miejsce, w którym nocowali nasi znajomi, S. i B., piętnaście lat wcześniej, tuż przed mostem (fantastyczny widok w promieniu kilkunastu kilometrów na Ranoch Moor). Miejsce jest dość charakterystyczne, to pewnego rodzaju podwyższenie terenu koło drogi, jakby mikro-wzgórze, z kilkoma wklęsłymi „logiami” w środku.

+ For English version click beneath

niedziela, 14 sierpnia 2011

West Highland Way - Z Tyndrum na pierwszy nocleg na dziko

WEST HIGHLAND WAY - FROM TYNDRUM TO OUR FIRST WILD CAMP

Krajobrazy Szkocji mają pewną konkretną właściwość, dzięki której są tak wyjątkowe. To intensywność koloru trawy. Zieleń jest tak soczyście jaskrawa, że świeci własnym zielonym światłem, tak że nawet podczas ciężkiej ulewy, kiedy niebo zaciągnięte ciemnymi chmurami przepuszcza niewiele promieni słonecznych, na otwartej przestrzeni jest wciąż jasno. To jest zjawisko, jakiego nie da się ująć na zdjęciu i dlatego kadry ze Szkocji bywają czasem głęboko ponure.

Scontland landscapes have one very concrete quality thanks to which they are so unique. It’s the intensity of the colour of the grass. The green is so vividly vibrant that it shines with its own green light, thus even during a heavy rain, when the sky is darkly clouded and lets few sunrays through, in the open it is still bright. It is a phenomenon you cannot catch in a photograph and this is why pictures of Scotland are often thus deeply bleak.



Kiedy opuszczaliśmy Tyndrum, chmury zasłaniały niebo po horyzont, byliśmy więc przygotowani na nieco wilgoci w ciągu wędrówki. Tego dnia padało ponad trzydzieści razy. Tu dodam, że w Szkocji zaczyna się rozumieć, dlaczego w języku angielskim jest tyle różnych określeń na deszcz... ;) Dzięki odpowiedniemu ekwipunkowi wędrówka w deszczu nic nie traci -- dobra turystyczna peleryna naprawdę świetnie się sprawdza w takich warunkach (ja miałam Tatonkę z komorą na plecak – zdecydowanie polecam). Warto też mieć sprawdzone, zaimpregnowane buty oraz ochraniacze lub nieprzemakalne spodnie outdoorowe (Kubie przemokły nowokupione buty i spacer był dla niego mniej przyjemny).


When we were leaving Tyndrum the clouds covered the sky till the horizon so we were prepared for some damp during our walk. That day it raine over thirty times. Here it is worth mentioning, that in Scotland one begins to understand why there is such variety of expressions describing rain... ;) Thanks to adequate equipment walking in the rain losts nothingt – a good outdoor rain-coat is a real must-have in such weather conditions (I had one of Tatonka with a chamber for backpack and I do recommend it). It is also good to have tested, impregnated boots and boot guards or waterproof outdoor trousers (Kuba’s newly bought boots got soaked very quickly and the walk was way less pleasant for him).



W miejscu, gdzie szlak wychodzi z miasteczka Tyndrum, znajduje się ostatni w tej części trasy sklep. Właściciele nie omieszkują tego zaznaczyć w reklamie. Lecz nie tylko sklep jest ostatni -- na tym odcinku nie ma również żadnego campingu (choć są hostele i B&B w Bridge of Orchy). Na tę część trasy nie trzeba zabierać ze sobą zapasu wody, jest jej po drodze pod dostatkiem. Niedługo po wyjściu z miasteczka mija się bardzo ciekawe zlewisko małych cieków wodnych, które wygląda tak, jakby ktoś mocno ponacinał dobrze zakwaszone trawiaste ciasto tuż przed wsadzeniem do pieca -- istny sabat strumieni, łączących się w samym środku w większy ciemny potok. Po przejściu XIX-wiecznego mostu nad torami kolejowymi idzie się przez kilka kilometrów u stóp dość długiego masywu górskiego (Beinn Odhar i Beinn Dorain), niezwykle gęsto żłobionego małymi ciekami wodnymi -- równoległe strumyki są tu oddzielone paskami trawy szerokimi na np. pięćdziesiąt centymetrów. Część tych strumieni przeprowadzona jest pod naszym traktem i następnie spływa dalej po zboczu, jednak niektóre znalazły sobie drogę na powierzchni. Bywa, że na krótszych lub dłuższych odcinkach idzie się po prostu po niezbyt głębokiej, ale jednak mokrej wodzie ;).
Krajobraz w tej części Highlandu są przepiękny, a ponieważ WHW biegnie na pewnej wysokości, podczas spaceru mieliśmy świetny widok na dolinę. Po drodze jeszcze kilka razy przechodzi się pod lub nad torami West Highland Railway.

Where the track leaves the town of Tyndrum, there is a shop – last on this part of the route and the owners do inform the walkers about it. Not only the shop is the last one: for the next 45 km there is no campsite either (although there is a hotel and B&B in Bridge of Orchy). There is no need to carry much water with yourself on this stretch as you will find plenty of it on your way. Only a short distance from the town there is a very interesting basin of little flows, that looks as if someone had cut well fermented grassy bread dugh just before putting it into an oven: a sheer sabbath of brooks joining here into one major dark stream. After you get across a 19th-century bridge over a railway for several miles the route goes at the foot of a quite long massif (Beinn Odhar and Beinn Dorrain). It is incredibly densly carved with tiny flows – parralel brooks are seperated by stripes of grass like 50 cm wide. The majority of these brooks are led under the track and then flows down the mountainside, but some of them found their way on the surface. This means that sometimes you litterally walk on – not deep but still wet – water.
The landscape in this part of Highland is beautiful. As the route goes at some heights we had a splendid view over a valley. There are some more railway crossings on the way – some above and some beneath it.





Przejście pod torami kolejowymi.
A pass under the railway.



W końcu dociera się do Bridge of Orchy (od mostu na rzece Orchy datowanego na 1742 rok), które okazuje się niespodziewanie maleńką wioską. Tutaj na stacji kolejowej, korzystając z przerwy w opadach, urządziliśmy sobie lunch. Kiedy skończyliśmy pić herbatę i zaczęliśmy się zbierać, miłe panie zwróciły nam uwagę, że nie powinniśmy byli w ogóle palić tu ognia... warto zapamiętać – niedużo dalej, bo tuż za mostem, znajduje się dzikie pole namiotowe (można tu nocować, ale należy poprosić o zgodę w hotelu).

In the end there is Bridge of Orchy (it takes its name frome the brigde dated back to 1742) which turns out to be a surprisingly small village. As there was a temporary breake in rainfalls, we had our lunch outside the railway station. When we finished drinking tea and we were just about to leave two nice ladies told us we shouldn’t have had any fire there (we had a camping stove)... it’s worth remembering, especcially because only a short distance further, just beyond the bridge, a wild tent area is located (you can stay here, but you should ask for permission in the hotel first).


Lunch i herbata :D
A lunch and a tea :D
Największy budynek w Bridge of Orchy - hotel.
The largest building in Bridge of Orchy - a hotel.
Rzeka Orchy.
River Orchy.

Bridge of Orchy.

Dokładnie na wysokości kampowiska przy moście WHW rozdwaja się: można wybrać drogę samochodową, idącą przez jakiś czas wzdłuż rzeki Orchy, a więc doliną, lub znacznie przyjemniejszą i atrakcyjniejszą widokowo ścieżkę przez las i wzniesienia – na rozdrożu w lewo.
Przez jakiś czas szliśmy pod górkę, czasem nieco kropiło. Dość szybko wyszliśmy na otwartą przestrzeń, gdzie oprócz rewelacyjnej panoramy Loch Tulla, starego lasu Doire Darach oraz gór Stob Coir’ Ghabhar (Wzgórza owiec) i Stob Coir’ Albannaich (Szczytu Highlandera) należących do pasma Glen Etive, mieliśmy świetny widok na zbliżającą się ścianę deszczu ;).  Zresztą, same zobaczcie!

When you get to the wild campsite at the bridge the WHW will split: you may choose a vehicle road, that follows River Orchy and thus go through the valley, or a way more pleasant footpath through a wood and hills with superb views – on crossroads go left.
For some time  we were walking uphill, it spitted once in a while. After not very long distance we got to an open air. While a fantastic panorama of Loch Tulla, an ancient woodland Doire Darach and the Glen Etive massif (Stob Coir’ Ghabhar – The Hill of the Goats and Stob Coir’ Albannaich – The Highlanman’s Peak) met our eyes, we also saw a wall of rain coming towards us ;). Anyway, have a look yourself!
Ktoś zostawił na szczycie.
Someone left if on the peak.

Deszcz na horyzoncie.
Rain on the horizon.
Coraz bliżej.
Getting closer.
Prawie na wyciągnięcie ręki.
Almost can touch it.
Pada.
It's raining.
I po deszczu. Loch Tulla.
It stopped. Loch Tulla.
Przy drodze co jakiś czas pojawiają się usypane z kamieni stożki – oczywiście, dokładałam swój kamyczek na samej górze (no, to wiemy już, jak powstało Stonehenge?). Po zejściu z widokowego wzniesienia Màm Corraigh minęliśmy Hotel w Inveroran, gdzie zatrzymali się kiedyś państwo Dorothy i William Wordsworth, co Dorothy upamiętniła w swoim dzienniku, oraz Inveroran Cottage. Tuż za nimi, przy moście nad Allt Tolaghan znajduje się niewielkie dzikie kampowisko. Mniej więcej milę dalej przeszliśmy przez Most Wiktorii i dotarliśmy do Forest Lodge, tuż za którym w poprzek drogi stoi brama. Na powieszone są dwie informacje: pierwsza mówi o tym, że przez następnych 16 km idzie się po dawnym szlaku handlowym i późniejszej drodze publicznej łączącej Inveroran i Kingshouse, druga zaś o tym, że dopiero w Kingshouse znajduje się kolejne dzikie kampowisko. Byliśmy już dość zmęczeni, dzień powoli dobiegał końca – postanowiliśmy jak najprędzej znaleźć miejsce, w którym będziemy mogli spędzić noc. Ale o tym już w następnym odcinku...

Here and there along the path there are cones built of stones – I did, naturally, add my own pebbles just at the very top (and now we know, how Stonehenge was created). After having descented the scenic rise of Màm Corraigh, we passed by the Inveroran Hotel (some time ago Dorothy and William Wordsworth stayed there, which Dorothy has vividly described in her diary) and the Inveroran Cottage. Just beyond them, at a bridge over Allt Tolaghan, there is a wild tent area, rather small. We walked on for about a mile to cross the Victoria Brigde and we got the Forest Lodge, just beyond which there is a gate on the track. Two pieces of information are placed there: the first one says that for the next 10 mile the route follow the old trade trail, that later was a public road from Inveroran to Kingshouse; the second one adds that yet in Kingshouse you will find the first subsequent wild campsite. As we were a bit tired so far and the day seemed to be nearing the end, we decided to find a place for the night as quickly as possible. This, however, will be described in the next entry...






Forest Lodge.
***

Odpowiadam:
Repleys:

Iwono, to chyba zupełnie tak jak Ty, nie? My - kobiety - chyba tak mamy ;) Ale dziękuję.

malaala, to modelka Agatona, ale zgadzam się, że wygląda świetnie!

wiewiórka, im więcej takich prac mam do oglądania i pokazania, tym bardziej się cieszę ;) a jakbym kiedyś dostawała tyle zdjęć dzianin zrobionych wg moich tłumaczeń, ile e-dziewiarka dostaje zdjeć rzeczy zrobionych z ich włóczek, to bym wykupiła miejsce na jakimś serwerze i założyła prawdziwą galeryją ;D

agato, nie wszystkie wzory na Ravelry są po polsku -- niektóre tłumaczenia są udostępniane przez projektantki, inne znajdziesz tylko na blogach tłumaczek, a ogromna większość wcale nie jest przetłumaczona. Dziewiarek tłumaczących wzory nie jest wiele i każda z nas ma ograniczony czas, więc siłą rzeczy nie ogarniemy wszystkiego. Jeśli chodzi o chustę Celandine (czy o chustę właśnie? bo jest kilka projektów pod tą nazwą), to nie ma jeszcze ona wersji polskiej - jeśli Ci na tym zależy, mogę skontaktować się z autorką tego wzoru i zaproponować jej przetłumaczenie go, ale najwcześniej dopiero na początku października, ponieważ teraz kończę studia i zupełnie nie mam na to czasu.

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Ogłoszenie o tłumaczeniu Semele i więcej zdjęć z wyprawy po Szkocji

AN ANNOUNCEMENT ABOUT THE TRANSLATION OF SEMELE AND MORE SCOTLAND HIKE PHOTOS


Wyjaśnił się co nieco problem z dostępem do przekładu Semeli na Ravelry. Okazuje się, że niektóre osoby nie mogą dotrzeć do pliku z tłumaczeniem wzoru, ponieważ w systemie Rav występuje błąd, który utrudnia życie również wielu innym użytkownikom (dla niektórych osób niewidoczne są też inne tłumaczenia lub aktualizacje wzorów, np. dla mnie). Åsa będzie się w tej sprawie kontaktować z administracją portalu, nie wiadomo jednak, kiedy sytuacja na stronie wzoru się zmieni. W związku z tym, na prośbę projektantki publikuję następujący komunikat:


The problem with the access to Semele translation on Ravelry has become a bit clarified. It seems that some of the knitter cannot access the file because there is an error in the Rav system. It is an impediment for many other users as well (for some people other translations or any updates of patterns are invisible, e.g. for me). Åsa will contact Ravelry administration, but it is not clear when the situation will change. Therefore, I give you the following information:


Jeśli nie możesz dotrzeć do pliku z polskim tłumaczeniem SEMELE na Ravelry, mimo że zakupiłaś wzór, proszę, skontaktuj się z projektantką bezpośrednio poprzez email. Możesz skorzystać ze wzoru wiadomości (za pomocą funkcji kopiuj-wklej) zamieszczonego w tym celu poniżej:


Dear Åsa,
I am writing to you with a request for the Polish translation of Semele. Despite the fact that I have bought the pattern on Ravelry, the file with translation is not available for me.
I will appreciate your help.
Kind regards,
...

Pamiętam o osobach, które pytały o pośrednictwo w zakupie wzoru -- w tej sprawie proszę o indywidualny kontakt na skrzynkę elektroniczną.
I remember persons who asked about acting a go-between in the purchase -- please, contact me individually via email.


Update 9.08: Osoby, które zakupiły wcześniej Semele, dzisiaj powinny były otrzymać wiadomość o aktualizacji wzoru -- kliknijcie ostatni link w tej wiadomości (na samym dole: Follow this link to download the updated pattern: receipt for Semele), a następnie guzik 'store in library' obok pliku semelePolish.pdf (szósty na liście). Od tej pory plik będzie dostępny do ściągnięcia w waszych bibliotekach na Ravelry.


***

A teraz moja obietnica - zdjęcia :) Wpis o odcinku z Kirkton Farm do Tyndrum uzupełniłam zdjęciami z aparatu Kuby. Niestety, nie udało mi się edytować pierwszego wpisu o wyprawie (z Glasgow do Inverarnan i dalej do Kirkton Farm), więc zdjęcia, które powinny w nim wylądować zamieszczam tutaj. Jeśli uda mi się jeszcze kiedyś otworzyć tamtego posta, może znajdę czas na przeniesienie ich w odpowiedniejsze miejsce. A w międzyczasie:


And here come the promised photos :). I have replenished the entry about the stretch from the Kirkton Farm to Tyndrum with photographs from Kuba's camera. I cannot, though, edit the first entry about the travel (from Glasgow to Inverarnan and further on to Kirkton Farm), so I place here the photos, that should go there. If I ever manage to access that very entry againg, I will try to move them to more proper place. Meanwhile:


Rozbijanie namiotu na campingu w Beinglas, Inverarnan.
Czapki z moskitierami okazały się niezastąpione.
Pitching down at the Beinglas campsite, Inverarnan.
The caps with mosquitos nets proved to be indispensable.
Przejście pomiędzy pastwiskami.
A pass between two pastures.


Godziny szczytu w Highlandzie (mam podobną pocztówkę ;)
Rush hours in the Highlands (I've got a much the same postcard ;)


XIX-wieczny most kolejowy, tuż obok znajdują się dwa mosty drogowe: nowy i stary.
A 19th c. railway bridge, two road bridges (a new and an old one) are placed by this one.
Ruiny klasztoru św. Fillana z VI lub VII wieku. Św. Fillan miał chrystianizować te tereny.
Ruins of St Fillan's Priory, the 6th or 7th century. The saint is believed to have Christianized  this area.
Tę stajnię zbudowano z kamieni uzyskanych z rozbiórki ruin z poprzedniego zdjęcia ;]
This stable was built of stones obtained from the ruins in the previous photo ;]
Cmentarz należący do dawnego klasztoru św. Fillana.
A graveyard on the ancient St. Fillan's Priory.
Ze względu na północne względem ruin klasztoru położenie cmentarza uważa się, że jest on wcześniejszy. W czasach rzymskiego katolicyzmu na tych terenach cmentarze były nieodmiennie sytuowane na południe i zachód od kościoła. Cmentarz był użytkowany jednak również w znacznie późniejszym okresie, na co wskazuje wykorzystanie kamieni z podłogi kaplicy św. Fillana jako płyt grobowych. Jest również kilka ciekawych nagrobków z XVIII wieku. (zob. Tom Hunter, A guide to the West Highland Way, Londyn 1979, s. 67).
'The position of the graveyard in relation to the chapel suggersts ad older origin for this site than Roman Catholic times, when graveyards were invariably placed to the south and west of the church. Several of the graves are covered with flat stones which were probably taken from the floor of the chapel; there are also some interesting eighteenth-century gravestones.' (Tom Hunter, A guide to the West Highland Way, London 1979).


No, a teraz hop do pierwszego posta o Szkocji - tam wrzuciłam ładniejsze ;)
And now jump to the first entry about Scotland - I have put even better photos there ;)


Update, czyli odpowiedzi:
Update, or the answers:

Właściwie to mam jedną. tonka, Dorothea, Anonimowa -- no właśnie ;/ też wolałabym mieć czyste i nie zniszczone detergentami ciuchy oraz smaczne i pełnowartościowe produkty spożywcze. A kiedy mam wschodnio-europejskie upodobanie, to sobie gotuję żurek.

czwartek, 4 sierpnia 2011

West Highland Way - Z Kirkton Farm do Tyndrum


FROM THE KIRKTON FARM TO TYNDRUM


Jeśli poprzednia relacja nie jest szczególnie porywająca, to jest tak dlatego, że z każdym dniem trasa coraz bardziej zapierała dech w piersiach i teraz opisuję ją, mając w pamięci najbardziej zjawiskowe miejsca. Te "naj" widoki są doświadczeniem skrajnym i wszechogarniającym: mózg zaczyna szaleć pod naporem przerastającej go liczby odcieni zieleni i zieloności, krajobrazu się nie ogląda, lecz wdycha się go oczami aż do płuc.
If the previous account is not particularly rousing, it is because the route became more and more breathtaking with every subsequent day and I describe whole of it having in memory the most stunning places. Those top views are extreme and overpowering experiences: brain goes crazy under the surge of countless number of shades of greens that surpasses its cognitive abilities. You do not watch the landscape, but breath it in with your eyes deep into your lungs.

Strathfillan
Z Kirkton Farm wyruszaliśmy nieśpiesznie. Nasz najbliższy nocleg był oddalony zaledwie o kilka kilometrów. Pogoda sprzyjała nam tego dnia na tyle, żebyśmy mogli złożyć w miarę wysuszony przez wiatr namiot - krótko mówiąc opady były częste, lecz przelotne ;). Ten odcinek był znacznie przyjemniejszy od poprzedniego, mieliśmy też więcej czasu na zapoznanie się z przewodnikami odziedziczonymi po znajomych. Tuż za wyjściem z campingu zgodnie z drogowskazem skręciliśmy do pewnego miejsca przy rzece Fillan, w którym w Średniowieczu znajdował się Holy Pool (~ święty staw) - jest to rozlewisko, miejsce na zakolu rzeki, w którym z powodu znacznie obniżonego dna (prawdopodobnie tutejsi ówcześnie mieszkańcy przyczynili się do tego obniżenia) oraz ukształtowania brzegów woda jest w znacznym stopniu nieruchoma. Holy Pool było miejscem, w którym dokonywano kilku rytuałów związanych z obrządkiem chrześcijańskim: woda z tego zbiornika miała uzdrawiać chorych umysłowo, wsadzanych do niej w zimie (jak twierdzi autor jednego z przewodników, sama perspektywa takiej terapii musiała przemawiać do osób, które zastanawiały się nad udawaniem choroby, aby zostać zwolnionymi z obowiązków). Była także miejscem sądu nad kobietami oskarżonymi o czary. Kobiecie takie wiązana razem kciuki i duże palce u stóp, a następnie wrzucano do dość głębokiego Holy Pool. Zasady były następujące: jeśli kobiecie udało się wydostać na brzeg, zostawała uzana winną uprawiania czarnej magii i powieszona po wyciągnięciu z wody; jeśli natomiast tonęła, zostawała uznana za niewinną. Tak czy inaczej, nie wychodziła na tym zbyt dobrze (prawie cyt. za tą książką: Tom Hunter, A guide to the West Highland Way, London 1979).

Tak prezentowała się pogoda o poranku w Kirkton Farm.
This is what the weather was like in the morning in Kirkton Farm.
Mniej więcej w takim stanie namiot został zwinięty.
The tent was more or less that wet when being folded.
Unhurriedly were we getting ready to leave from Kirkton Farm. Our next lodging was only few miles away. The weather was good enough to fold the tent when it was more or less dried by the wind - that is to say there were frequent but subtle showers that morning ;). This stretch was way more pleasant than the previous one and we also had more time for studying guidebooks we inherited from our friends. Just beyond the campsite we turned into some bushes, which we did in accordance to a signpost leading to a place in the River Fillan that in Middle Ages was named Holy Pool - it is an actual pool, where because of a lower bottom (current inhabitants of these lands may have had something to do with it) the water is still. The Holy Pool used to be a place of several Christian rituals: its water was believed to cure insanes when plunged in it in winter (according to one guidebook author, the perspective of such a procedure could have appealed to the ones who faked madness to be discharged from their duties). It was also a place of judgement over women accused of magic. Their thumbs and great toes were tied together and thus were they thrown into the water. The rules where as follows: if the woman managed to get out from the pool onto the shore, she was considered a witch and hence burnt. If she drowned, on the other hand, she was found not guilty. "Neither way could they win" (Tom Hunter, A guide to the West Highland Way, London 1979).


Rzeka Fillan, kawałeczek Holy Pool widać w lewym dolnym rogu.
River Fillan, there is a bit of the Holly Pool in the left bottom corner.

Pogoda była piękna, łagodny deszcz towarzyszył nam przez większą część drogi. Przechodziliśmy kolejno wzdłuż farmy Dail Righ, na której terenie znajduje się pole bitwy pomiędzy Robertem Brucem (kontrowersyjna postać w szkockiej historii, pamiętacie Bravehearta?) i MacDougallem z Lorn 1306. Następnie szliśmy nad jeziorem, do którego (wg pary przygotowującej się do łowienia w nim ryb) po bitwie wrzucony został miecz Bruce'a. Tuż przed campingiem jest miejsce, w którym w XVIII i XIX wieku znajdowały się zabudowania sławnej niegdyś kopalni ołowiu. Przedsięwzięcie przynosiło zyski pomimo bardzo wysokich kosztów transportu na południe, spowodowało jednak znaczne zanieczyszczenie gleby - do dziś na tej ziemi niewiele wyrosło.
Musicie przyznać, że byłam dobrze
zabezpieczona przed deszczem ;)
You must agree I was properly prepared
for the weather ;)
Trasa z Kirkton Farm do Tyndrum różni się znacznie od początku naszej drogi: ścieżka bywa wąska, tak jednoosobowa, nie podąża dokładnie starą drogą wojskową, wiedzie natomiast przez piękne nowozalesiane przez tutejszą społeczność tereny. Jest łatwa i ma swoje walory.


The weather was very nice, subtle rain accompanied us for the majority of the way. We walked along the Dail Righ farm, in area of which there is the field of the battle between Robert the Bruce (quite controversial character in Scottish history, do you remember Braveheart?) and MacDougall of Lorn in 1306. Then we walked along the shores of a lake into which (according to a couple who was preparing to do some fishing in it) the Bruce's sword was thrown after the battle. Just before the campsite in Tyndrum we came across a place where in the 18th and 19th centuries were located a once-famous lead mine. Extracting lead there brought in a profit even despite transporting it southward was very expensive. It has caused, however, significant soil polution, so that even until today little has grown there.

The route from Kirkton Farm to Tyndrum differse a lot from the beginning of our hike: the path is sometimes quite quite narrow, one-man let's say, and does not follow the old military road. It yet leads through beautiful areas newly-forested by the local community. It is easy and has its beauty.


Pogoda była zmienna.
The weather was changing.
Dochodzimy na camping, zwróćcie uwagę na kolor wody.
We are riching the campsite. Take a closer look of the water.
Camping w Tyndrum jest niezwykle zadbany, uporządkowany i oferuje nocleg w bardzo przystępnej cenie (£14 za dwuosobowy namiot, £16 za 3-4-os. i £18 za 5-8-os.). Prysznic jest wliczony w cenę, w łazience jest suszarka do włosów, a warunki higieniczne robią niezwykle pozytywne wrażenie. W tym samym budynku znajduje się też pomieszczenie z dwiema pralkami (ok. £3 za pranie) oraz suszarką (również £3 za 45 min), a także mikrofalówką dostępną bezpłatnie. Niestety, brakuje szuszarni (co przyprawiło nas o nieco stresu, ponieważ suszarka bębnowa nie była w stanie skutecznie wysuszyć naszego ręcznego, nieodwirowanego prania), oraz zadaszonego miejsca do przygotowywania posiłków. To ostatnie wynika prawdopodobnie z faktu, że w Tyndrum jest pub i trzy inne lokale podające jedzenie i zachodnio-europejscy turyści po prostu nie gotują na campingu.
Plakat jest oryginalny.
This poster is genuine.
No właśnie. W Tyndrum poszliśmy do miejscowego pubu, w którym było bardzo lokalnie: my sączyliśmy miejscowe ale, a lokalsi pykali kolejne rundy lokalnej odmiany bilarda; jeśli ktoś z przyjezdnych chciał się z nimi zmierzyć, był chętnie przyjmowany do rozgrywek. Ceny w pubie przyjazne: £2,50-£2,80 za piwo, £4,95 za zupę i burgera z frytkami.


The campsite in Tyndrum is very trim and prices there are really affordable (£14 for a two-man tent, £16 for a 3-4 man tent and £18 for 5-8 man tent). Shower is included in the price, there is a hairdryer in the toilets, and the sanitation there makes an excellent impression. In the same building there is a room with two washing machines (ca. £3 for a cycle), a tumble dryer (also £3 for 45 min), and a microwave accessible for free. Unfortunately, there is no drying room there (which was quite an inconvenience for us, as the tumble dryer couldn't have managed to efficiently dry our hand-washed, non-spun laundry) and no roofed area for cooking either. The latter is probably a result of the fact that western European tourists go out to have their meals in a local pub or three other gastronomic outlets in the town.
Speaking about pub, we obviously popped in and it was very local indeed: we were sipping local ales and local people were playing a laocal variant of billiards. If any of the tourists wanted to square up to them, he was readily accepted. Prices in the pub were friendly: £2,50-£2,80 for a pint, £4,95 for a soup and a burger with chips.


Tak wyglądał nasz namiot na campingu w Tyndrum. Wyznaczone miejsce,
wytyczone ścieżki, dostęp do wody pitnej oraz prąd przy każdym stanowisku.
This is our tent at the Tyndrum campsite. Allocated pitches,
delineated paths, drinking water and electricity available at every pitch.
Można tam wynająć taki ot apartamencik.
Such an apartment is available there.
Tu przyszliśmy wieczorem na ale.
Here did we pop in for an ale.


---


Odpowiedzi na wasze komentarze:
Replys for your comments:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...