Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Annis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Annis. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 lipca 2011

Szyjogrzej szkocki dla Kuby i nowe prace w Galerii Tłumaczeń

Pamiętacie fioletowy szeroki pasek, którego zdjęcie wrzuciłam na ostatnim Spotkaniu robótkowym na Fb? Pasek był zaplanowany jako szyjogrzej dla Kuby na naszą wędrówkę po Szkocji. Wyjeżdżamy za dwa dni i wracamy z końcem lipca. Zamierzamy przejść całą górzystą partię Szkocji od Glasgow do Inverness (na północnym wybrzeżu) wzdłuż tzw. West Highland Way oraz Loch Ness, a potem dojechać autobusem lub stopem do Edynburgha, gdzie chcemy spędzić 2-3 dni na zwiedzaniu miasta. Co ciekawe, do Glasgow lecimy przez Dublin (gdzie będziemy w bardzo miłej gościnie), bo okazało się, że w ten sposób zapłacimy za bilety lotnicze znacznie mniej niż gdybyśmy lecieli bezpośrednio. Przy okazji będziemy mieć możliwość spróbować Guinnessa w miejcu produkcji (podobno w Irlandii smakuje zupełnie inaczej, ponieważ podczas transportu lotniczego coś zmienia się w smaku i te Guinnessy w Polszcze to już co innego -- zamierzam sprawdzić) i zobaczyć trochę miasta. Prawie całą podróż będziemy chodzić z całym dobytkiem w plecakach i spać pod namiotem. A ponieważ Szkocja to deszczowy i wietrzny kraj, Kuba zażyczył sobie szyjogrzej specjalnie na wyprawę. Parę godzin i jest taki:




Włóczka to YarnArt Magic przerabiana na drutach 4 mm pojedynczym ściągaczem. Golf jest zrobiony w taki sposób, żeby można go było wciągnąć przez głowę i zawinąć lub rozwinąć w zależności od temperatury i wiatru.
Teraz dziergam drugi, na prezent, z dwóch kolorów włóczek ściegiem patentowym - bardzo mi się podoba efekt, mam nadzieję, że uda mi się go wrzucić tutaj jeszcze przed wyjazdem.

---

A teraz kolejne prace zgłoszone przez was do Galerii - poniżej tylko zajawka, a więcej zdjęć tutaj. Ale mam radochę z oglądania ich :D.

Revontuli i Annis ręki Marty z Chaty za wsią



I Revontuli ręki Kasi vel Unhumblee, oryginalnie zamieszczona tu.


---

Odpowiednik

malaalu, samosiu, minimyszo, Barbaro, Marto, oslun, Kasiu, Antonino, Terro, Enyo, Agato, violu, kasiu, Ewo - dziękuję wam pięknie za zachwyty i obiecuję więcej Semeli :)

a przy okazji:

Marto, myślę, że Semele będzie zjawiskowa w każdych możliwych kolorach, chociaż ten rzeczywiście ma w sobie coś bardzo kuszącego :)

oslun, Kasiu - no, bardzo jestem ciekawa, jak się sprawdzą te czary :)

ewo, czuj się jak u siebie ;)

sobota, 2 lipca 2011

Chusty Annis - patrzcie i podziwiajcie

To ogromna przyjemność i satysfakcja znaleźć w sieci lub dostać cynk o dzianinie zrobionej według własnego tłumaczenia. Dzisiaj prezentuję wam dwie takie chusty, obie wykonane według wzoru Annis. Pomyślałam, że stworzę na blogu galerię prac wykonanych według moich tłumaczeń - galeria powstanie na nowej stronie. Zatem jeśli macie lub znacie prace, które mogłabym w niej zamieścić, możecie dać mi znać.

Fioletowa Annis bez nupek ręki basiu z bloga mój świat robótek:



Biała Annis ręki alicji11 z bloga Alicja w krainie robótek:




© Zdjęcia zostały opublikowane za zgodą autorek chust.

---

A przy okazji, dzisiaj pierwszy raz dotarłam na spotkanie robótkowe w Dyni, co prawda nieco później niż się zaczynało, ale musiałam wcześniej spędzić trochę czasu w bibliotece. Poznałam "na żywo" kilka osób, które do tej pory kojarzyłam tylko jako autorki blogów lub profile na facebooku. Miło :) Prawie skończyłam Semele, niestety Kuba zabrał mnie ze spotkania po nieco ponad godzinie, więc trochę mi jeszcze zostało do przerobienia w domu. Ale dzisiaj zostanie skończona i jutro powinnam się już chwalić :)

Update: Kuba się właśnie oburzył tym, że napisałam w poście o tym, że zabrał mnie ze spotkania. No więc gwoli wyjaśnienia - byliśmy umówieni, że przyjdzie po mnie, jak skończy pracę w bibliotece i nie jest potworem, który zabrania mi dziergać ;] Ech..., czy któraś z was odebrała to inaczej? ;)

---

Odpowiednik

Kasiu, zgadzam się co do włóczek w Magic Loop, jak wiesz. A tak przy okazji, cały czas - czy to patrząc na Twoje zdjęcie czy widząc Cię dziś na własne oczy - odnoszę wrażenie, że skądś znam Twoją twarz. Może miałam z Tobą praktyki w jakiejś szkole?

tuptup, cieszą znacznie bardziej ;)

wiewiórka, ja też uwielbiam próbki i uważam, że to najlepszy możliwy sposób promocji sklepu: kiedy podoba mi się jakaś próbka, planuję kolejne zakupy ;) no i uwielbiam je kolekcjonować i przeglądać, a te są wyjątkowo ładnie zrobione, cymesiki w kolekcji :)

poniedziałek, 21 marca 2011

Bachantka gotowa, czyli Annis w drugiej odsłonie

Annis w kolorze wina, z bardzo przyjemnej, choć chyba bardzo akrylowej włóczki, o której pisałam kiedyś tutaj i tutaj. Koty bardzo ją polubiły, więc musi też mieć jakiś naturalny moher lub inne włókno. Bardzo miękka, bardzo wygodna w robocie, aż szkoda, że nie wiem, co za jedna. Wnioskuję, że ma dużo akrylu, bo przy blokowaniu musiałam wspomóc się żelazkiem - bałam się bardzo, pamiętając opłakane rezultaty takiego blokowania mojego pierwszego w życiu swetra (od tamtej pory nie popełniłam żadnego innego). Na szczęście odrobina... no, dobrze - ogrom uwagi i nadmiar ostrożności zaowocowały trwałym zblokowaniem i brakiem uszczerbków na zdrowiu i urodzie szala :). Podczas normalnego blokowania, Bachantka wyglądała tak:





Jak widać, Juno koniecznie chciała być ujęta na zdjęciach ;). Bez niej chusta wygląda tak:

Jak pisałam już gdzieś wcześniej, Bachantka jest chustą na prezent. Już leży spakowana w zaadresowanej kopercie i jutro pójdzie w świat. Ciekawa jestem, czy przyszła właścicielka czegoś się domyśla :).
---
Anust, tutaj znalazłam sposób na sprawdzenie czystości mąki bez lupy. Trochę trwa, ale chyba warto wypróbować, żeby uniknąć niespodzianek ;).

Antosiu, bardzo dziękuję Ci wpis. Pocieszyło mnie to, że może problem rzeczywiście tkwi w mąkach, a nie w tym, że straciłam do tego rękę. Jak tylko będę miała trochę czasu, przeszukam Twoje linki i zacznę znowu kombinować. Brakuje mi pajdy takiego własnego, pachnącego chleba z masłem :).

Malaala, dzięki, chleb spałaszowany, chociaż był taki nijaki, że męczyliśmy go ponad tydzień. Za to nawet po tygodniu był zupełnie zdatny do jedzenia :).

niedziela, 27 lutego 2011

Baktus z recyklingu, winna chusta Annis i trochę zdjęć Trytanisa

Po tłumaczeniach przyszedł czas, żeby wrócić do drutowania. Annis jest tak przyjemna w robocie, że będzie druga sztuka, tym razem w kolorze wina, więc nazwałam ją Bachantką. Widać tu moją niekonsekwencję w traktowaniu tego wzoru: raz nazywam go szalem, a raz chustą. Tak naprawdę, nie wiem, czym jest bardziej, angielskie 'shawl' oznacza jedno i drugie, więc dopóki ktoś nie rozwieje moich wątpliwości podając jakieś super techniczne wyjaśnienie, pewnie będę używać obu określeń.
Natomiast baktusa robię po raz pierwszy. Z czarnego szalika, który ponad rok temu wydziergałam Kubie na zimę - wyszedł ładnie, kratkowy wzór wygląda świetnie, ale niestety zwija się niemiłosiernie, bez względu na zastosowane metody blokowania. Postanowiłam przerobić go na coś, co Kuba będzie mógł wygodnie nosić i co będzie dobrze wyglądać, a ponieważ dostałam na Gwiazdkę baktusa z mitenkami od Elżbiety, miałam okazję przekonać się, jak praktycznym i w ogóle rewelacyjnym dodatkiem jest ten mały norweski stworek. Szczerze mówiąc wcześniej, jak widziałam toto na różnych blogach, wcale mi się nie podobało i byłam zdumiona jego popularnością, więc wyłącznie dzięki Tobie, Elżbieto, przekonałam się do tego projektu - i to jak! :)

No i zdjęcia Trytanis (problemy z odmianą wynikają z tego samego dylematu: chusta czy szal?). Nie wyszły jakoś szczególnie: ażurowej bordiury prawie nie widać, a wszystkie zielone odcienie włóczki wyszły na biało, więc wcale a wcale nie macie możliwości zobaczyć, jak piękną włóczkę wyprodukowała Laura. No, ale robiłam je na balkonie przy -10° w pełnym południowym słońcu i trochę mi się śpieszyło z powrotem do domu ;). Obiecuję, że kiedyś wrzucę bardziej udane ujęcia. Na razie jest to:


Anust, Ty nie masz czasu? Przecież w Twoim kosmicznym tempie to pewnie jest jakiś kwadrans dziergania ;).
Terra, zachęcam. Dzierganie Revontuli trochę się dłuży, bo rzędy stają się w pewnym momencie bardzo obfite w oczka, ale za to wzór jest bardzo prosty :).

Przy okazji, pozdrawiam wszystkie nowe obserwatorki :). Domyślam się, że wpadłyście tu za sprawą tłumaczeń, więc będzie mi bardzo miło dostać cynk, jeśli któreś z nich wykorzystacie. Od razu zapowiadam, że będzie ich więcej, chociaż pewnie nie będą się pojawiały zbyt regularnie.

wtorek, 22 lutego 2011

Annis - opis wzoru po polsku

Trytanis vel Annis ukończona i nawet zblokowana, robi naprawdę dobre wrażenie i jestem z siebie dumna. Niestety, musicie mi na razie uwierzyć na słowo, bo pogoda jaka jest każdy widzi i do zdjęć się zupełnie nie nadaje. Zamiast przechwałek zamieszczam dzisiaj tłumaczenie wzoru, które zrobiłam tuż po zdjęciu szala z drutów. Zaakceptowane przez autorkę projektu, więc wszystko gra. K'woli przypomnienia, wzór jest autorstwa Susanny IC, która zaprojektowała też podobny szal Abrazo, pochodzi z tej strony i jest dostępny na Ravelry.



UWAGA: W tłumaczeniu zamieszczonym powyżej nie ma schematu - na prośbę projektantki usunęłam go i zastąpiłam linkiem do strony, na której znajduje się oryginalny opis wzoru z wykresem - chodzi o to, żeby chętni nadal odwiedzali to miejsce w sieci. Jeśli jednak komuś zależy na wersji do druku z wykresem, mogę przesłać ją prywatnie mailem.

Wskazówki dla chętnych na ten projekt:
  • początkowe oczka trzeba nabrać naprawdę bardzo luźno, bo efekt jest skutkiem m.in. wyciągnięcia ząbków na tym właśnie brzegu; dlatego sprawdzą się następujące metody:
      - double needles cast on (jak tu) - daje bardzo luźny brzeg, który można mocno naciągnąć podczas blokowania,
    - knitting-on na większych drutach (jak tu) - ja użyłam tej metody, bo nie lubię zbyt szpiczastych zębów.
  • rozpoczynając robótkę, dobrze jest zaznaczyć sobie markerami każde 50 oczek, żeby nie trzeba było potem liczyć wszystkich 363 na raz.
  • żeby zrobić supełek/bąbelek (ja to nazywam guzełkiem) i nie męczyć się przy tym z przepychaniem druta przez 5, 7 lub więcej oczek nawiniętych na drugi drut, można posłużyc się szydełkiem, jest sprawniej, a efekt ten sam; instrukcja z wizualizacją jest tutaj,
  • warto wybrać włóczkę z naturalnych włókien, która dobrze się zblokuje.

poniedziałek, 14 lutego 2011

Annis aka Trytanis

Się dzieje. Najpierw próbowałam podczas spotkania robótkowego na facebooku - nabrałam 366 oczek zamiast 363 i po przerobieniu pierwszego rzędu musiałam spruć i spotkanie na tym się skończyło, bo to nabieranie zabrało mi ogrom czasu, a to było jeszcze przed egzaminem*. Więc kolejny raz zabrałam się za Trytanisa prawie tydzień później. Tym razem przy nabieraniu tych prawie czterech setek oczek wspomogłam się markerami od Laury i wreszcie udało się to zrobić prawie bezboleśnie ;]. Niestety, po przerobieniu ośmiu rzędów, co wcale nie było takie bezbolesne, bo ciągle miałam wrażenie, że coś mi się myli, więc nieustannie liczyłam oczka i sprawdzałam wzór po każdym elemencie, no więc po przerobieniu ośmiu rzędów stwierdziłam, że dobrane druty 5,5 mm są zdecydowanie za duże i w robocie zamiast wzoru widać tylko dziury - ogromną ilość dziur, które nie układają się w żaden rysunek. Wzięłam więc druty dwa rozmiary mniejsze, nabrałam ileśtam oczek z nitki bieżącej i zrobiłam próbkę jednego elementu - super: po czterech rządkach było widać, że to jest to! Więc znowu sprułam to, co zrobiłam do tej pory (dzięki bogom, że włóczka się nie zmechaciła od tego) i zabrałam się za nabieranie 363 oczek od nowa ;]. Aktualnie jestem na etapie dziewiątego rzędu ażurowego borederu, idzie mi bardzo sprawnie i mam nadzieję w tym tygodniu skończyć Trytanisa.

Oprócz przechwałek i narzekań poczyniłam kilka spostrzeżeń, które mogą być przydatne i w tym i w innych tego typu wzorach:
  • kiedy nabieram dużą ilość oczek, żeby nie musieć ich nieustannie liczyć od początku, co niewątpliwie musi się źle skończyć, a do tego jest strasznie męczące, używam znaczników, wkładając je co określoną liczbę oczek (np. 20, 50 itd.);
  • żeby zrobić supełek/bąbelka (ja to nazywam guzełkiem**) i nie męczyć się przy tym z przeciąganiem druta przez 5, 7 lub więcej oczek nawiniętych na drut, robię wszystko szydełkiem i jest sprawniej, instrukcja z wizualizacją jest tutaj; po angielsku, więc gdyby ktoś chciał, to mogę przetłumaczyć, chociaż chyba wszystko widać na filmie :);
  • zwijarka do włóczki (albo może przewijarka) jest narzędziem absolutnie genialnym - oprócz tego, że mogę dziergać bez przewinięcia włóczki z pasma w kłębek, mogę też z łatwością spruć robótkę i utrzymać sprutą włóczkę w najlepszym uporządkowaniu - nawiniętą na przewijarkę :). Polecam, polecam.
No, to tyle na dziś. Mam nadzieję, że korzystacie z coraz częściej pojawiającego się słońca - może i mroźno jest, ale jak przyjemnie, kiedy w końcu jasno i grzeje w twarz :). Aż się chce wychodzić z domu.

* przy okazji: dostałam 4.5, a nie denerwowałam się ani przez chwilę! :D (oklaski)
** gdyby któraś z was mogła mi wyjaśnić: robiąc zwykły prosty guzełek, nie muszę przerabiać go przez kilka rządków, prawda? mam na myśli, o tak.



Dzięki, Zula :) Zastosowałam się do życzeń, a koniowi przekażę, jak się zobaczymy ;).

Agato, ten jeden rządek wtedy niczego nie zaspokoił: raczej mnie rozdrażnił ;). Ale to było na cztery dni przed egzaminem z literatury współczesnej, więc nie mogłam sobie pozwolić na więcej... A z chlebem był problem ostatnio: mąką chlebowa okazała się być robaczywa i musieliśmy wyrzucić cały jej zapas i niestety również zakwas zrobiony na niej, a potem zacząć wszystko od nowa :(. Teraz już mamy nowy zakwas z nowej mąki, ale piekarnik zaczął wariować i wczoraj, chociaż piekłam tak samo jak zwykle, skórka się spiekła na gorzko, a środek był ledwo-ledwo dopieczony. Także pierwszy raz mi wczoraj chleb nie wyszedł. Mam nadzieję, że rozpracuję szybko, w czym problem i wrócą dobre czasy :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...